X U 515/15 - wyrok z uzasadnieniem Sąd Rejonowy Wrocław Śródmieście we Wrocławiu z 2016-10-21
Sygn. akt X U 515/15
WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 21 października 2016 r.
Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Śródmieścia we Wrocławiu X Wydział Pracy
i Ubezpieczeń Społecznych
w składzie następującym:
Przewodniczący: SSR Marcin Szajner
Protokolant: Monika Biegańska
po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 21 października 2016 r. we W.
sprawy z odwołania M. P.
od decyzji Prezesa (...)we W.
z dnia 18 maja 2015 r. znak: (...)
w sprawie M. P.
przeciwko (...) we W.
o jednorazowe odszkodowanie z tytułu wypadku przy pracy rolniczej
I. oddala odwołanie;
II. zasądza od wnioskodawcy M. P. na rzecz strony pozwanej (...) we W. kwotę 60 zł tytułem zwrotu kosztów zastępstwa procesowego w sprawie.
UZASADNIENIE
Ubezpieczony M. P. wniósł odwołanie od decyzji organu rentowego, (...) we W. z 18 maja 2015 r. znak (...), odmawiającej mu prawa do jednorazowego odszkodowania z tytułu wypadku przy pracy rolniczej, jakiemu miał ulec 31 marca 2015 r. i domagał się jej zmiany poprzez przyznanie mu jednorazowego odszkodowania.
W uzasadnieniu odwołania ubezpieczony podniósł, że 31 marca 2015 r. około godz. 20:00 przygotowywał stanowisko pracy na następny dzień. Idąc chodnikiem wzdłuż szklarni i trzymając w lewej ręce drabinę metalową o długości około 2,5 metra i ważącą 15 kg. przypadkowo potknął się o leżący luźno kamień, co spowodowało, że stracił równowagę i upadając prawą stroną ciała, wpadł na szybę szklarni. W wyniku upadku doznał poważnego urazu prawego przedramienia, ze znaczną utratą krwi. Po przyjęciu do szpitala rozpoznano u niego uraz licznych mięśni i ścięgien na poziomie przedramienia prawego powyżej nadgarstka, uraz tętnicy łokciowej na poziomie przedramienia prawego, uszkodzenie pośrodkowego, na przedramieniu prawym, otwarta ranę innych części przedramienia prawego. Dwie godziny po wypadku, na skutek badania krwi wykryto u niego etanol na poziomie 3,1‰.
Ubezpieczony podniósł, że natychmiast po zdarzeniu bardzo obficie krwawiąc pobiegł do mieszkania. Szukając bandaży w apteczce cały czas krwawił. Siedząc na podłodze w kałuży krwi próbował zatamować krwotok. Udało mu to się częściowo po tym jak znalazł bandaże elastyczne. Po chwili wstając z podłogi bardzo słabo się poczuł, poczuł suchość w ustach. W celu złagodzenia poczucia pragnienia, sięgnął do plastikowej butelki i wypił jej zawartość. Dopiero po jej wypiciu poczuł, że był tam alkohol i dopiero wtedy przypomniał sobie, że nalał tam jakiś czas temu wódkę, by mieszkająca z nim matka nie widziała, że ma w domu alkohol. Ubezpieczony kategorycznie zaprzeczył jakoby przed zdarzeniem spożywał alkohol. Co więcej, bezpośrednio przed zdarzeniem wraz ze znajomym naprawiał samochód i w tym czasie był trzeźwy. Ostatnio przed wypadkiem spożywał alkohol dzień wcześniej. Wypił wtedy około 0,5 litra wódki. Nie jest więc możliwe, aby po upływie około 22 godzin znajdował się w stanie po spożyciu alkoholu.
Ponadto, nie uprawnione jest twierdzenie organu rentowego, jakoby w szklarni od wielu lat nie była prowadzona działalność rolnicza, gdyż co roku jest w niej prowadzona uprawa pomidorów i ogórków (k. 2-4).
Organ rentowy – (...) we W., w odpowiedzi na odwołanie ubezpieczonego, wniósł o jego oddalenie, z powodu braku podstaw prawnych do jego uwzględnienia.
W uzasadnieniu swojego stanowiska organ rentowy zarzucił, że ubezpieczony w toku postępowania wyjaśniającego okoliczności i przyczyny wypadku zeznał, że 31 marca 2015 r. około godziny 20:00 na terenie swojej posesji szedł do szklarni, niosąc drabinę w celu przygotowania stanowiska pracy na następny dzień, kiedy to zamierzał wstawić ubytki w szybach w szklarni. Idąc chodnikiem wzdłuż szklarni potknął się o kamień i upadł na jej ścianę, rozcinając sobie prawą rękę. Następnie pobiegł do domu, żeby opata ranę. O godzinie 20:30 do domu wróciła jego matka, która wezwała pogotowie ratunkowe i został on zabrany do szpitala.
Do protokołu przesłuchania sporządzonego 15 kwietnia 2015 r. zeznał, że w trakcie wykonywania pracy był trzeźwy, nie był pod wpływem alkoholu ani środków odurzających, ani innych środków o podobnym działaniu. Tymczasem z karty informacyjnej wydanej przez szpital, gdzie był hospitalizowany w okresie od 31 marca 2015 r. do 9 kwietnia 2015 r. wynika, że 31 marca 2015 r. o godzinie 21:44 został przebadany na zawartość alkoholu we krwi i stwierdzono u niego 3,01 promil. Ubezpieczony wniósł uwagi do treści protokołu powypadkowego, podnosząc, że będąc w szoku po urazie poszedł do swojego pokoju, wyjął z szafki butelkę i wypił jej zawartość, nie zdając sobie sprawy, że to była wódka. Oświadczył kategorycznie, że przed wypadkiem nie spożywał alkoholu. Ponadto podaje, że szklarnia była i jest użytkowana rolniczo, co roku jest prowadzona uprawa pomidorów i ogórków. Jednak zgłoszone wyjaśnienia są mało wiarygodne, a zebrany w sprawie materiał dowodowy zaprzecza twierdzeniu, że co roku w szklarni prowadzona jest działalność rolnicza.
Ponadto, organ rentowy podniósł zarzut przyczynienia się przez ubezpieczonego, będącego w stanie nietrzeźwości, do przedmiotowej zdarzenia. Pozwana ustaliła, że powód z matką prowadzą gospodarstwa rolne o powierzeni 0,48 ha. Na terenie gospodarstwa stoi szklarnia w bardzo złym stanie technicznym. Stelaż okienny szklarni jest skorodowany i jest wiele ubytków szyb. W czasie kiedy doszło do wypadku, jak również kiedy prowadzone było postępowanie wyjaśniające, w szklarni nie był prowadzona produkcja roślinna. Brak jest jakichkolwiek objawów prowadzenia działalność rolniczej w szklarni. Z dniem 31 października 2008 r. powód zlikwidował dział specjalny produkcji rolnej t.j. uprawy w szklarni.
Ponadto poziom alkoholu we krwi ustalony badaniem przeprowadzonym niecałe dwie godziny po zdarzeniu przemawia za uznaniem, że w momencie wypadku, ubezpieczony był w stanie nietrzeźwości, czym przyczynił się do zdarzenia (k. 15-16).
Na rozprawie 21 października 2016 r. pełnomocnik organu rentowego wniósł o zasądzenie od ubezpieczonego kosztów zastępstwa procesowego.
Sąd Rejonowy ustalił następujący stan faktyczny.
Ubezpieczony, M. P., jest właścicielem gospodarstwa rolnego o powierzchni 1,0631 ha, w skąd którego wchodziła ogrzewana szklarnia o powierzchni około 200m 2, która aktualnie jest nie ogrzewana. Obiekt ten nie jest modernizowany od dłuższego czasu i znajduje się w bardzo złym stanie technicznym z licznymi ubytkami w oszkleniu. Stan szklarni stwarza niebezpieczeństwo zagrożenia życia lub zdrowia.
Uprawy w szklarni były prowadzone przez ojca ubezpieczonego, który uprawiał tam pomidory, ogórki, szczypior, natkę. Po jego śmierci 14 lat temu, jeszcze przez około 4-5 lat obiekt był użytkowany przez ubezpieczonego oraz jego matkę w celu uprawy ogórków i pomidorów. Po czym uprawa szklarniowa w obiekcie ogrzewanym została wyrejestrowana z działu specjalnego upraw rolnych. Pomimo tego, w szklarni ubezpieczony prowadził nadal uprawę pomidorów i ogórków, z tym że nie była ona już ogrzewana. Praca w szklarni nie wymagała codziennej pracy i wykonywana jest w zależności od potrzeb w danym sezonie. W okresie letnim ubezpieczony uprawiał w szklarni pomidory i ogórki. Sadzonki tych warzyw wysadza się pod koniec kwietnia, maj.
30 marca 2015 r. popołudniu Z. J. spotkał się z ubezpieczonym w jego mieszkaniu gdzie rozmawiali na temat naprawy samochodu ubezpieczonego oraz spożywali alkohol. Wypili wówczas ponad litr alkoholu.
31 marca 2015 r. Z. J. wraz z ubezpieczonym po południu od około godz. 15:00-16:00 naprawiali na podwórku samochód ubezpieczonego. Z. J. udał się do domu między godz. 19:00 a 20:00. Było to w przed dzień urodzin syna Z. J.. Tego dnia nie padało.
W tym czasie, około godz. 20:00 matka ubezpieczonego, G. P. udała się do sąsiadki.
Po godz. 20:00 ubezpieczony idąc wąskim chodnikiem wzdłuż szklarni potknął się i upadł prawą ręką na szybę. W rękę wbił mu się trójkątny odłamek szkła, a kiedy go wyciągnął z rany zaczęła mu obficie płynąć krew. Szybko udał się do mieszkania, gdzie przy pomocy bandaży próbował zatamować krwawienie.
Chwilę potem do domu wróciła G. P., której nie było w domu przez około 20-30 minut. Najpierw zobaczyła krew na podłodze, a później ubezpieczonego siedzącego w kuchni w kałuży krwi, który zawijał sobie bandażem rękę. Niezwłocznie o godz. 20:32 wezwała pogotowie ratunkowe. Obok ubezpieczonego nie było żadnych butelek w kuchni. Zespół ratunkowy przybył na miejsce o godz. 20:50 i wyczuł z ust powoda zapach alkoholu. Kiedy przyjechało pogotowie ubezpieczony siedział w swoim pokoju na wersalce i pił piwo. W pokoju na stole znajdowała się plastikowa butelka.
Ubezpieczony został przewieziony do Szpitala we W., gdzie rozpoznano u niego uraz licznych mięśni i ścięgien na poziomie przedramienia prawego powyżej nadgarstka, urazu tętnicy łokciowej na poziomie przedramienia prawego, inne uszkodzenia nerwu pośrodkowego, na przedramieniu prawym, otwartej rany innych części przedramienia prawego.
W szpitalu w wyniku badań laboratoryjnych dokonanych o godz. 21:44 stwierdzono u ubezpieczonego stężenie etanolu we krwi w ilości 3,01‰.
Ubezpieczonym pracował i pracuje nadal dorywczo w branży budowlanej. Mieszka z matką.
Dowody:
-
-
Zeznania świadka G. P. złożone na rozprawie 28.10.2015 r.,
-
-
Zeznania świadka Z. J. złożone na rozprawie 28.10.2015 r.,
-
-
Zeznania świadka S. G. (1) złożone na rozprawie 03.02.2016 r.,
-
-
Zeznania powoda M. P. złożone na rozprawie 03.02.2016 r.,
-
-
Kserokopia karty informacyjnej – karta 5-7,
-
-
Wydruk zdjęcia z wypadku z 02.05.2011 r. z rozsadami pomidorów – w aktach KRUS.
10 kwietnia 2015 r. o godz. 12:40 ubezpieczony osobiście zgłosił organowi rentowemu wypadek jakiemu uległ 31 marca 2015 r.
5 maja 2015 r. organ rentowy sporządził protokół ustalenia okoliczności i przyczyn wypadku przy pracy, w którym stwierdził, że ubezpieczony będąc w stanie nietrzeźwości sam w znacznym stopniu przyczynił się do wypadku
14 maja 2015 r., ubezpieczony złożył zastrzeżenia do protokołu.
Decyzją z 18 maja 2015 r. znak: (...) na podstawie art. 11 ustawy z dnia 20 grudnia 1990 r. o ubezpieczeniu społecznym rolników, organ rentowy odmówił ubezpieczonemu prawa do jednorazowego odszkodowania z tytułu wypadku przy pracy rolniczej jakiemu miał ulec 31 marca 2015 r.
Dowody:
-
-
Kserokopia protokołu10-v. 11,
-
-
Kserokopia uwag i zastrzeżeń ubezpieczonego – karta 13,
-
-
Kserokopia decyzji organu rentowego – karta 14.
W oparciu o powyższe ustalenia faktyczne Sąd Rejonowy zważył co następuje.
Odwołanie jako nieuzasadnione i pozbawione podstaw prawnych i faktycznych nie zasługiwało na uwzględnienie.
Zgodnie z treścią przepisu art. 10 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 20 grudnia 1990 roku o ubezpieczeniu społecznym rolników (t.j. Dz. U. z 2015 r. poz. 704, ze zm.), zwanej dalej ustawą rolniczą, jednorazowe odszkodowanie przysługuje ubezpieczonemu, który doznał stałego lub długotrwałego uszczerbku na zdrowiu wskutek wypadku przy pracy rolniczej lub rolniczej choroby zawodowej.
Natomiast w myśl art. 11 ust. 1 pkt 1 ustawy rolniczej, za wypadek przy pracy rolniczej uważa się nagłe zdarzenie wywołane przyczyną zewnętrzną, które nastąpiło podczas wykonywania czynności związanych z prowadzeniem działalności rolniczej albo pozostających w związku z wykonywaniem tych czynności na terenie gospodarstwa rolnego, które ubezpieczony prowadzi lub w którym stale pracuje, albo na terenie gospodarstwa domowego bezpośrednio związanego z tym gospodarstwem rolnym.
W ocenie Sądu, choć wypadek był zdarzeniem nagłym, wywołanym przyczyną zewnętrzną, w skautek którego ubezpieczony doznał urazu ręki prawej, to jednak nie doszło do niego podczas wykonywania czynności związanych z prowadzeniem działalności rolniczej, ani też w związku z wykonywaniem tych czynności na terenie gospodarstwa.
W tym zakresie, Sąd nie dał wiary twierdzeniom ubezpieczonego, że w momencie wypadku przygotowywał sobie stanowisko pracy do wymiany zadaszenia oszklenia szklarni, którego miał dokonać następnego dnia.
Z ustaleń faktycznych wynika, że 31 marca 2015 r. ubezpieczony w godzinach popołudniowych od godziny około 15:00-16:00 do mniej więcej 19:00-20:00 pomagał Z. J. na podwórku przy naprawie swojego samochodu. Do wypadku doszło po godz. 20:00, gdyż zaraz po jego zaistnieniu, G. P. po powrocie od sąsiadki, u której była może 20-30 minut, zastała w kuchni ubezpieczonego w kałuży krwi i niezwłocznie wezwała pogotowie ratunkowe. Natomiast z karty zlecenia wyjazdu zespołu ratownictwa medycznego wynika, że zgłoszenie zostało dokonane o godz. 20:32. Jednocześnie okolicznością powszechnie znaną jest fakt, że z końcem marca zachód słońca ma miejsce parę minut po godz. 19:00. Zatem wydaje się mało prawdopodobne, że po godz. 20:00, a więc po zapadnięciu zmroku, po ciemku, ubezpieczony miałby podjąć jakieś przygotowania do tego, aby następnego dnia uzupełniać ubytki w oszkleniu szklarni. Tym bardziej, że jak twierdzi, niósł drabinę, którą miał zamiar przymocować do konstrukcji w celu stworzenia tzw. „samolotu”, skąd miałby dostęp do dachu szklarni. Ani z zeznań ubezpieczonego, ani z dokumentacji zdjęciowej sporządzonej przez organ rentowy nie wynika, aby miejsce jego pracy miałoby być w jakiś sposób oświetlone, bądź ewentualnie by w momencie zdarzenia używał latarki. Ubezpieczany, jak i świadkowie zeznają tylko, że było jeszcze widać. Jednakże w świetle doświadczenia życiowego należy uznać te twierdzenia za niewiarygodne, albowiem w godzinę po zajściu słońca niewątpliwie jest już ciemno.
W toku postępowania powypadkowego nie stwierdzono także żadnych widocznych śladów działań przygotowawczych ubezpieczonego do podjęcia prac przy oszkleniu szklarni, jakie niewątpliwie musiałby podjąć przed udaniem się z drabiną w jej kierunku. Nie stwierdzono także aby zgromadził w tym celu materiały bądź je gdziekolwiek przenosił czy transportował w okresie bezpośrednio poprzedzającym zdarzenie.
Ponadto, należy zwrócić uwagę, że wbrew twierdzeniom ubezpieczonego stan szklarni jest w katastrofalnym stanie, zagrażającym życiu i zdrowiu (liczne ubytki w szkle i popękane szyby), co potwierdzają nie tylko zeznania świadka S. G. (2), ale również sporządzona przez nią dokumentacja zdjęciowa. Wydaje się więc mało prawdopodobnej, aby osoba racjonalnie rozeznająca sytuację (a więc między innymi osoba trzeźwa, a jak twierdził ubezpieczony w momencie wypadku był trzeźwy), podjęła po zmroku jakiekolwiek czynności w obrębie szklarni, w której w każdej chwili z dachu mógł spaść fragment szkła. Tym bardziej, że z zeznań świadka G. P. wynika, że w zasadzie brak oszklenia w szklarni, która nie jest już ogrzewana, nie przeszkadzał w uprawianiu pomidorów, czy ogórków.
Poza tym relacja ubezpieczonego jest niewiarygodna również z tego powodu, że zaniedbania w utrzymaniu szklarni nie są wynikiem rocznego, czy nawet dwuletniego braku właściwej konserwacji, ale wieloletniego zaniedbania. Wydaje się więc mało prawdopodobne, a dla Sąd w żaden sposób nie przekonywujące, że po tylu latach braku zainteresowania stanem szklarni, ubezpieczony nagle po zakończeniu naprawy samochodu, wieczorem, po ciemku postanowił przygotować stanowisko pracy na następny dzień w celu uzupełnienia ubytków szkła w zadaszeniu szklarni. Jeżeli nawet faktycznie miał zamiar 1 kwietnia 2015 r. uzupełnić oszklenie szklarni, to przygotowania do tego mógł niewątpliwie zrobić wcześniej, tym bardziej, że z jego zeznań nie wynika, aby tego dnia wcześniej robił coś konkretnego.
Natomiast co do tego, czy w szklarni ostatnimi czasy była prowadzona w ogóle jakaś produkcja rolna, to nie miało to aż tak istotnego znaczenia. Po części twierdzenia o prowadzeniu produkcji pomidorów potwierdza dokumentacja z wypadku jakiemu uległ 2 maja 2011 r. gdzie na jednym ze zdjęć widać w szklarni rozsady pomidorów. Jednakże nawet gdyby byłoby rzeczywiście tak jak twierdzi ubezpieczony oraz świadkowie, że w sezonie cały czas uprawiane są tam pomidory i ogórki, to w świetle tylu kontrowersji co do okoliczności zasiniałego wypadku, nie sposób uznać zaistniałego zdarzenia za wypadek przy pracy rolniczej.
W ocenie Sądu, do wypadku mogło dojść w okolicznościach opisywanych przez ubezpieczonego, tj. że idąc po chodniku wzdłuż szklarni potknął się i upadł prawą ręka na szybę w szklarni. Ubezpieczonym nie szedł jednak tamtędy z zamiarem przygotowania jakiegokolwiek miejsca pracy na następny dzień, lecz w jakimś innym sobie tylko znanym celu nie związanym z działalnością rolniczą. Choć i te okoliczności, w świetle zeznań świadka S. G. (2) mogą budzić pewne wątpliwości, gdyż na miejscu zdarzenia (co prawda dwa tygodnie po), nie znalazła ona jakiś większych śladów krwi, a tylko parę zaschniętych kropel na szybie szklarni, podczas kiedy w kuchni śladów tych było znacznie więcej, a należy zwrócić uwagę, że powód doznał poważnego urazu tętnicy. Tym czasem doświadczenie życiowe uczy, że raczej zadba się o dokładne wyczyszczenie śladów krwi w mieszkaniu, a nie na zewnątrz, na podwórku. Również ewentualne opady deszczu nie są w stanie całkowicie zmyć śladów krwi.
W tym kontekście, kwestia czy powód w momencie wypadku był po wpływem alkoholu, czy też nie miała większego znaczenia. Nie mniej jednak nie sposób nie odnieść się pokrótce również i do tego zagadnienia.
W ocenie Sądu, twierdzenia powoda, jakoby w momencie wypadku nie był pod wpływem alkoholu są mało niewiarygodne. Należy zwrócić uwagę, że w niecałe dwie godziny po wypadku (wypadek po godz. 20:00 – badanie krwi 21:44), zostało u niego wykazane we krwi 3,01‰. Już zespół ratunkowy przyjeżdżając na miejsce zdarzenia o godz. 20:50 wyczuł od powoda woń alkoholu. Wprawdzie z zeznań świadka G. P. oraz samego ubezpieczonego wynika, że oczekując na pogotowie ratunkowe spożywał on alkohol, jednakże zeznania te nie są do końca zbieżne ze sobą. Świadek G. P. zeznała bowiem, że widziała ubezpieczonego jak pił piwo i tylko piwo. Tą okoliczność potwierdza również sam ubezpieczony, twierdząc jednak jeszcze dodatkowo, że spożywał również wódkę. Miało to być 0,5 litra. Przy czym ubezpieczony musiałby go wypić praktycznie „duszkiem”, co wydaje się jednak mało prawdopodobnym, a wręcz ponadnormalnym wyczynem. Należy zwrócić uwagę, że G. P. znalazła powoda w kuchni praktycznie chwilę po wypadku i niezwłocznie wezwała pogotowie ratunkowe. Natomiast pomiędzy telefonem na pogotowie ratunkowe, a przyjazdem karetki minęło blisko 20 minut. Nie potwierdza ona jednak, aby w tym czasie poza piwem, ubezpieczony spożywał jakiś inny trunek. Natomiast po wypiciu jednego piwa nie ma możliwości, aby we krwi wykryto aż 3,01‰ alkoholu.
Poza tym jak wynika z zeznań ubezpieczonego po wypadku słabo się poczuł i w zasadzie nie wiele pamięta z okoliczności zaistniałych po samym wypadku. Zeznania ubezpieczonego nie mogą być więc do końca wiarygodne.
Stan faktyczny w niniejszej sprawie, Sąd ustalił zarówno w oparciu o osobowe źródła dowodowe, jak i dowody z dokumentów niekwestionowanych przez strony i niebudzących żadnych wątpliwości, w szczególności znajdujących się w aktach organu rentowego, które zostały sporządzone w przewidzianej formie, a ich autentyczność, nie została skutecznie zakwestionowana przez strony w toku postępowania.
Przy ustalaniu stanu faktycznego, Sąd pominął jednak w dużej części ustalenia opini biegłego sądowego z zakresu toksykologii i chemii sądowej, albowiem ostatecznie okazała się ona nieprzydatna dla rozstrzygnięcia sprawy. Przede wszystkim dlatego, że w ocenie Sądu, zaistniałe zdarzenie nie było wypadkiem przy pracy rolniczej, a przez to okoliczność czy w momencie tego zdarzenia ubezpieczony był w stanie nietrzeźwości, czy alkohol wypił dopiero po wypadku nie miała większego znaczenia. Ponadto, biegły w swoich opiniach nie był w stanie udzielić jednoznacznej odpowiedzi na postawione pytania, a jego wywód miał w dużej części charakter teoretyczny i hipotetyczny.
Oceny zeznań świadków oraz ubezpieczonego, Sąd dokonał w kontekście całego zebranego w sprawie materiału dowodowego.
Sąd uznał w większości za wiarygodne zeznania świadka, G. P., które w gruncie rzeczy były szczere i otwarte. Nie mniej jednak nie była ona bezpośrednim świadkiem samego wypadu, w związku z czym istotne znaczenie miała jej relacja odnośnie zdarzeń jakie miały miejsce już po samym wypadku, kiedy znalazła ubezpieczonego w kuchni w kałuży krwi. Natomiast w świetle dokonanych ustaleń za nieprzekonywujące należało uzna jej twierdzenia, jakoby ubezpieczony miał tego wieczoru podejmować jakieś kroki w celu przygotowania stanowiska pracy do szklenia szklarni na następny dzień.
Sąd podobnie ocenił zeznania świadka Z. J., który opuścił miejsce zamieszkania ubezpieczonego kilkanaście minut przed wypadkiem i nie był jego naocznym świadkiem, a informacje o wypadku posiadał od ubezpieczanego.
Są uznał za wiarygodne zeznania świadka S. G. (2), które okazały się spójne z logicznego punktu widzenia.
Przy ocenie zeznań świadków, Sąd wziął pod uwagę fakt, że G. P. jest matką ubezpieczonego, a Z. J. jego znajomym i kolegą, z którym zdarzało się mu spożywać alkohol. Ich zeznania mogły być więc nacechowane pewną dozą subiektywnej relacji zaistniałych zdarzeń.
Zeznania ubezpieczonego, Sąd uznał za wiarygodne w zakresie w jakim korespondowały z pozostałym wiarygodnym materiałem dowodowym w sprawie. Nielogiczne, sprzeczne z doświadczeniem, życiowy należało uznać jego twierdzenia odnośnie zamiaru uzupełnienia oszklenia szklarni (biorąc pod uwagę wieloletnie zaniedbania w tym zakresie) i podjęcia przygotowań w tym celu dzień wcześniej, wieczorem.
Mając powyższe na uwadze, w punkcie I sentencji wyroku Sąd na mocy przepisu art. 477 14 § 1 k.p.c. oddalił odwołanie ubezpieczonego, nie znajdując podstaw do jego uwzględnienia.
Orzeczenie o kosztach w punkcie II sentencji wyroku, znajduje podstawę w treści art. 98 § 1 k.p.c. zgodnie z którym, strona przegrywająca sprawę obowiązana jest zwrócić przeciwnikowi na jego żądanie koszty niezbędne do celowego dochodzenia praw i celowej obrony (koszty procesu). Reguła ta dotyczy także spraw rozpatrywanych przez sądy pracy. Jeżeli zatem ubezpieczony przegra sprawę ubezpieczeniową, winien liczyć się z obowiązkiem zwrotu przeciwnikowi kosztów procesu obejmujących koszty sądowe (o ile były poniesione) oraz koszty zastępstwa procesowego strony reprezentowanej przez profesjonalnego pełnomocnika.
W niniejszej sprawie kosztami poniesionymi przez organ rentowy były koszty wynagrodzenia pełnomocnika go reprezentującego, które zgodnie z § 11 ust 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów pomocy prawnej udzielonej przez radcę prawnego ustanowionego z urzędu (t.j. Dz. U. z 2013 r., poz. 461) w zw. z § 21 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych (Dz. U. poz. 1804) wynosiły 60,00 zł.
Mając powyższe na uwadze, Sąd orzekł jak w sentencji wyroku.
Podmiot udostępniający informację: Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Śródmieścia
Osoba, która wytworzyła informację: Marcin Szajner
Data wytworzenia informacji: